Palec do budki, kto się bawił w chowanego, czyli najpopularniejsze zabawy lat 90.

Smak gumy Turbo, sok jabłkowy w woreczku, bransoletki z kolorowej muliny i zapach nagrzanej słońcem zjeżdżalni na podwórkowym placu. Zabawa w chowanego do zachodu słońca, łydki poobcierane gumą do skakania oraz siniaki po  grze w zbijaka. Jeśli właśnie tak kojarzysz swoje dzieciństwo to znaczy, że należysz do szczęśliwego pokolenia, które pamięta jak wspaniałe może być spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu. Przypominamy kultowe zabawy podwórkowe sprzed ćwierćwiecza. 

Dzieci jedzą lody
Beztroskie dzieciństwo to najwspanialsze wspomnienia.

Drogie dzieci, to nie bajka. Kiedyś tak było. Dwa miesiące beztroskich wakacji, od rana do wieczora na podwórku. I to bez przymusu! Nikt nie myślał jak tu obejść rodzicielskie ograniczenia w dostępie do komputera. Ani ja, ani żaden z moich kumpli nie wiedzieliśmy co to telefon komórkowy. Moje koleżanki nie miały profilu na facebooku, ani Instagrama. Serio! 

Wiedzieliśmy za to w jakich proporcjach mieszać proszek do pieczenia z wodą, by po zamknięciu w plastikowym pudełku po jajku niespodziance wybuchł niczym mini ładunek. Wybieraliśmy najbardziej płaskie kamienie, które skakały po wodzie robiąc tzw. “kaczki”. Potrafiliśmy wybrać najlepszą kryjówkę podczas zabawy w chowanego. Dzieliliśmy się na tych, co biegają wolniej i szybciej, a nie na tych w droższych i tańszych adidasach. 

Dzisiaj mamy 30, 40 lat i wspominamy z rozrzewnieniem podwórkowe zabawy patrząc na nasze dzieci. Też odnosisz wrażenie, że one już nie bawią się tak doskonale jak my? Aby zainspirować kolejne pokolenie, a poprzedniemu przypomnieć dobre czasy, przygotowaliśmy zestawienie najpopularniejszych, podwórkowych zabaw lat 90. XX w. 

Raz, dwa, trzy – baba jaga patrzy! 

Dla mniejszych i większych, starszych i młodszych. Świetna zabawa, która integruje, poprawia koordynację ruchową, wyostrza spostrzegawczość oraz generuje sporo śmiechu. Na czym to polega? Grupka dzieci staje w linii naprzeciwko jednej osoby, stojącej kilka metrów dalej. Dziecko stojące po drugiej stronie to tzw. baba jaga. Odwraca się plecami do grupy, wypowiada regułkę “raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy!” i zwraca się przodem do wszystkich. Pozostałe dzieci mają za zadanie dobiec do baby jagi, ale mogą się poruszać tylko w momencie, kiedy ta jest odwrócona. Dziecko kierujące zabawą ma za zadanie wyłapać tych, którzy się poruszą. Komu uda się dotrzeć do baby jagi wygrywa i zamienia się z nią miejscami. 

Dzieci biegnące w ogrodzie
Raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy!

Zabawa w chowanego

Podwórkowy klasyk. Jeden z uczestników liczy z zasłoniętymi oczyma do umówionej wcześniej wartości. Pozostałe dzieci w tym czasie chowają się w wynalezionych kryjówkach. Po zakończonym odliczaniu szukający ma za zadanie odnaleźć schowanych oraz “zaklepać” ich w miejscu, gdzie liczył, wcześniej niż oni sami to zrobią. Wygrywa dziecko znalezione najpóźniej, natomiast szukającym w kolejnej rundzie jest to znalezione jako pierwsze. 

Zabawa w chowanego
Podwórkowy klasyk – zabawa w chowanego.

Podchody 

Im więcej uczestników, tym lepiej. Dzieci dzielą się na dwie grupy. Wspólnie ustalają czas, w jakim część z nich ma uciec i schować się zostawiając wskazówki i zadania. Druga, po umówionym czasie rusza w poszukiwaniu, wypełniając po drodze pozostawione łamigłówki. Drogę zaznacza się zazwyczaj strzałkami rysowanymi kredą i patykiem na ziemi. Zadania mogą być różnorakie – liczenie kwiatów na mijanym krzewie, uzbieranie 20 kamieni, ułożenie rymowanki lub rozwiązanie matematycznego rozwiązania. Ograniczeniem jest jedynie kreatywność uczestników. Podchody to świetna zabawa, która mocno angażuje. 

Strzałka narysowana kredą.
Podchody – świetna zabawa, która mocno angażuje.

Dwa ognie, zbijak 

Świetna gra, budząca masę emocji. Dwie matki, inaczej kapitanowie wybierają swoje drużyny. Dobrze jeśli w jednej i drugiej jest taka sama ilość uczestników. Jeśli zabawa nie odbywa się na boisku, należy je wyznaczyć. Powinno być prostokątne, podzielone na dwie równe części. Przyda się piłka, niezbyt twarda do nogi lub do siatkówki.

Matki stają za liniami pól przeciwnika, a ich drużyny na wyznaczonych polach. Gra polega na zbijaniu piłką uczestników zarówno przez matki jak i przez graczy. Wygrywa drużyna, której członkowie nie zostaną wyeliminowani z gry poprzez zbicie. 

Odmianą dwóch ogni jest zbijak. W zasadzie różni się tym, że wśród graczy nie występują matki. 

Gra w palanta

Każdy w swojej pamięci znajdzie tą ulubioną zabawę, z którą kojarzą mu się najszczęśliwsze lata dzieciństwa. Ja największym sentymentem darzę grę w palanta. Jako, że na podwórku było nas sporo, nie mieliśmy problemu ze skompletowaniem dwóch drużyn. Płotów wokół też nie brakowało, więc palantów – kijów do odbijania tenisowych piłek było sporo. 

Chłopiec rzuca piłką
Gra w palanta to świetny sposób na podwórkową nudę.

Prostokątne boisko o wymiarach około 20×40 m dzielimy na dwie równe części – piekło i niebo, w którym znajdzie się drużyna odbijająca piłkę. Gra polega na przebijaniu piłki przez drużynę nieba i zdobywaniu punktów za bieg zawodnika. W tym czasie drużyna piekła łapie i odrzuca piłkę z powrotem w kierunku gniazda. Ich głównym zadaniem jest zmiana pozycji, a dzieje się to w przypadku: 

  • zawodnik piekła złapie w jedną lub obie ręce piłkę w locie,
  • palant znajdzie się poza gniazdem, bo np. zawodnik nieba wybiegnie z miejsca odbicia z kijem lub zamiast odłożyć, rzuci na ziemię i palant wypadnie na teren piekła, 
  • w drużynie nieba za linią nie będzie już nikogo do odbijania (wszyscy spaleni, na półmetku lub na linii piekła),
  • minie określony wspólnie czas od początku rozgrywki i nie nastąpiła jeszcze ani jedna zmiana pól. 

Świetny sposób na spędzanie wolnego czasu. Rozwija zdolności logicznego myślenia, uczy mediacji i stymuluje zdrową rywalizację. O zaletach dotyczących fizycznych aspektów można powiedzieć jeszcze więcej. 

Gra w klasy 

Kamień, kawałek kredy i niewielka powierzchnia – tyle wystarczy, by zagrać w klasy. Na ziemi narysuj pola w kształcie postaci, ponumeruj poszczególne. Dzieci rzucają kamień na kolejne pola, a ich zadaniem jest przeskoczenie wszystkich (oprócz tego, na którym znajduje się kamień) tak, by nie nadepnąć na żadną linię. 

Dziewczynka gra w klasy
Nie można dorosnąć, póki choć raz nie zagrasz w klasy! 

Prosta zabawa, ale wymaga zwinności i utrzymania równowagi. Nie można dorosnąć, póki choć raz nie zagrasz w klasy

Guma 

Kto nie miał gumy, ręka w górę. Mocne, odblaskowe kolory, w centki lub jednolite. Każda dziewczynka miała chociaż jedną. Standardowo to kobieca zabawa, ale dało się również namówić chłopaków. 

Dwie osoby stojąc naprzeciw siebie rozpinają gumę między nogami. Zawsze można ją również rozpiąć między krzesłami lub słupkami. Trzecia osoba przeskakuje przez gumę, wykonując określone układy i figury. 

Kapsle

W przypadku tej zabawy przeważali chłopcy. Każdy skrupulatnie zbierał kapsle, którymi można było się później chwalić, wymieniać i oczywiście grać. Gra zwana także wyścigiem pokoju polegała na wyznaczeniu, najlepiej na betonie torów za pomocą kredy. Im dłuższy i bardziej skomplikowany, tym lepiej. Poszczególne egzemplarze przemieszcza się po wyznaczonej drodze pstryknięciem. Ten kto wypadnie poza tor – przegrywa zazwyczaj najcenniejszy egzemplarz. 

Gra w noża, pikuty 

Obecnie dla wielu rodziców nie do pomyślenia, żeby wypuścić swoje pociechy na podwórko ze scyzorykiem. Dwadzieścia pięć lat temu nikt się tym nie przejmował, na szczęście również nikt nie stracił palców, ani zdrowia. 

Aby zagrać w noża gracze siadają w kręgu na trawie lub koniecznie w miejscu, gdzie występuje miękka ziemia. Każdy po kolei wbija ostrze w podłoże, wykonując przy okazji określone figury. Matka, ojciec, czółko, czacha – to nazwy niektórych z nich. 

Piłka parzy!

Dzieci stają w kręgu. W środku stoi osoba, która rzuca do poszczególnych graczy piłkę. Gdy niespodziewanie podając ją krzyknie “piłka parzy”, nie wolno jej złapać. Ten, który nie złapie zamienia się z osobą ze środka. Jeżeli jednak pochwyci – odpada z gry. 

Dzieci grają w piłkę
Nie ma to jak piłka!

Dobry sposób na rozgrzewkę przed kolejnymi zabawami. Doskonale rozwija refleks oraz spostrzegawczość. Oczywiście im więcej uczestników, tym lepsza zabawa. 

Fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego

Jak wygląda dzieciństwo naszych dzieci? Basen, tańce, angielski, korepetycje z matematyki, szkoła muzyczna, itp. Grafik wypełniony po brzegi, mimo że nie należy do prezesa dużej firmy a do siedmio czy ośmiolatka…Gdzie miejsce na leżenie na trawie, zabawę w berka, strzelanie z procy? Dziecko powinno być dzieckiem, nie pozbawiaj dorastającego potomka niezwykle ważnego i potrzebnego etapu w życiu. 

Mały człowiek potrzebuje odpowiednich sposobów na socjalizację. Grupowe zabawy na świeżym powietrzu to najlepsze rozwiązanie, żeby nauczyć go komunikacji, wypracować relacje oraz sposób reagowania na niecodzienne sytuacje. Zabawy, które powyżej opisałam rozwijają nie tylko fizycznie. Uczą logicznego myślenia, podejmowania decyzji, przewidywania. 

Dzieci bawiące się w błocie
Zadbaj o wesołe dzieciństwo swoich dzieci.

Nie wzbraniaj się przed opowiadaniem o tym, co robiłeś z kumplami będąc w wieku Twojego syna czy córki. Pamiętaj, że rodzic to największy wzór, więc jest duże prawdopodobieństwo, że weźmie z Ciebie przykład. Zamiast spędzać popołudnia przed ekranem, pobiega z piłką po podwórku. Nie wstydź się pokazać dzieciom kilku zabaw, obudź swoje wewnętrzne dziecko i…baw się na całego. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top